Powołania

Dzień 1 - Niezwykły obrazek

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Pewnego  popołudnia szedłem ulicą jednego z największych miast Hiszpanii. Podszedł do mnie chłopiec, aby ucałować mi rękę i poprosił o obrazek, który mu dałem.

Na drugi dzień wcześnie rano poszedłem odprawić Mszę św. w kościele, gdzie później siadałem w konfesjonale, gdyż zawsze na mnie czekało wielu ludzi. Po skończonej Mszy ukląkłem w prezbiterium, aby złożyć dziękczynienie.

Po chwili podszedł do mnie wysoki człowiek, korpulentny, z długimi wąsami, gęstą brodą, szczelnie okryty peleryną, tak że widać było tylko jego czoło i nos. Oczy miał zamknięte, a resztę twarzy była zakryta włosami bokobrodów, wąsami i brodą, a oprócz tego kołnierzem peleryny również włochatym i wysokim. Nieśmiałym i ochrypłym głosem zapytał, czy mógłbym wysłuchać jego  spowiedzi. Odpowiedziałem, że tak, żeby wszedł do zakrystii, gdzie zaraz przyjdę jak tylko skończę dziękczynienie. Chociaż przy konfesjonale byli inni mężczyźni i kobiety, którzy czekali na to samo, pomyślałem że tego pana powinienem wysłuchać osobno, ponieważ jego wygląd wskazywał mi, że tak wypadało i rzeczywiście tak było.

Wszedłem do zakrystii, gdzie nie było nikogo poza tym panem i zaprowadziłem go w jeszcze bardziej odosobnione miejsce. Usiadłem, on ukląkł i zaczął płakać tak bardzo, że nie wiedziałem co mu powiedzieć, żeby go uspokoić. Zadałem mu kilka pytań, aby poznać powód i w końcu wśród łez, westchnień i łkań odpowiedział mi: Czcigodny ojciec wczoraj po południu przechodził moją ulicą i kiedy mijał mój dom, wyszedł chłopiec ucałować ojcu rękę. Poprosiło obrazek, a ojciec mu go dał. Chłopiec wrócił ucieszony i po chwili położył obrazek na stole, a sam pobiegł na ulicę bawić się z innymi dziećmi. Zostałem w domu sam. Z ciekawości i dla zabawy wziąłem obrazek, przeczytałem. Lecz, ojcze mój, nie mogę wytłumaczyć, co czułem w tamtej chwili. Każde słowo było dla mnie strzałą, która wbijała się w moje serce. Postanowiłem się wyspowiadać i pomyślałem, że skoro Bóg posłużył się ojcem, aby dać mi właściwe rozeznanie, u ojca się wyspowiadam. Całą noc płakałem i badałem swoje sumienie i oto jestem, aby mnie ojciec wyspowiadał. Ojcze, jestem wielkim grzesznikiem. Mam pięćdziesiąt lat, a spowiadałem się, kiedy byłem dzieckiem, po raz ostatni. Byłem przywódcą bardzo złych ludzi. Ojcze, czy będzie dla mnie przebaczenie? — Tak, proszę pana, tak, niech pan nie upada na duchu, niech pan zaufa dobroci i miłosierdziu Bożemu. Dobry Bóg zawołał pana, aby pana zbawić. Bardzo dobrze pan zrobił, że nie zamknął pan swojego serca i przyszedł spełnić zamiar odbycia dobrej spowiedzi.

Wyspowiadał się, udzieliłem mu rozgrzeszenia i był tak szczęśliwy, tak uradowany, że nie umiał tego wyrazić.

Gdyby nawet ulotki i obrazki nie powodowały więcej nawróceń jak tylko to jedno i tak uważałbym za niezmarnowany i nagrodzony trud i wydatek związany z ich drukowaniem,  lecz nie był to jedyny przypadek nawrócenia pod wpływem lektury wydanego przeze mnie druku" (Aut 319-321).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line