Powołania

Dzień 2 - Bandyci

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Kiedy czytałem Pismo święte, z wielu wersetów wołał do mnie głos Pana, abym szedł głosić słowo Boże. Podobnie podczas modlitwy. Dlatego też zdecydowałem się zostawić probostwo i wyjechać do Rzymu, tam zgłosić się do Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, aby wysłano mnie dokądkolwiek na świecie.

Musiałem przezwyciężyć ogromne trudności ze strony przełożonego i wiernych, aby móc opuścić parafię, ale z Bożą pomocą udało się. Udałem się do Barcelony chcąc tam załatwić zezwolenie na wyjazd za granicę i stamtąd popłynąć statkiem do Rzymu. (...) Mając tylko przepustkę wewnętrzną (tzn. uprawniającą do poruszania się tylko w obrębie Hiszpanii), udałem się do Castellar de Nuch, Tosas, Font del Picasó i Auseja — ta ostatnia miejscowość leży już we Francji. Trasa mojej podróży prowadziła przez Castellar de Nuch, Tosas, Puerto, Font del Picasó, Auseja, Aulette, Prades, Perpignam, Narbonnę, Montpellier, Nimes, Marsylię. W Marsylii wsiadłem na parostatek „Tancrede" i popłynąłem do Civitavecchia, a stamtąd przybyłem do Rzymu.

Muszą jednak opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach podczas tej podróży. Z Olost wyszedłem bardzo wcześnie rano. Nocowałem w parafii Castellar de Nuch. Proboszcz bardzo serdecznie mnie przyjął, niech Bóg mu wynagrodzi. Pomodliłem się i udałem się na spoczynek, bo bardzo go potrzebowałem po całym dniu chodzenia pieszo po mało zamieszkałej okolicy.

Następnego dnia skoro świt odprawiłem Mszę św. i poszedłem do Tosas. Tam powiedziano mi, że w Puerto są bandyci. Zatrzymałem się do czasu, kiedy powiedziano mi, że odeszli. Zacząłem wspinaczkę do Puerto i niedaleko przed przełęczą wyszedł mi na przeciw człowiek, który krzyknął „stój" i wymierzył do mnie z karabinu. Zbliżył się do mnie i powiedział, że musi mnie zaprowadzić do komendanta. Zaprowadził mnie do przywódcy bandy dziesięciu uzbrojonych ludzi, który zadał mi wiele pytań, na które mu uczciwie odpowiedziałem. Zapytał mnie czy mam przepustkę, odpowiedziałem, że tak i podałem mu, a on mi ją zwrócił. Pytał dlaczego nie szedłem przez Puigcerda. Odpowiedziałem, że to wszystko jedno czy idę przez Puigcerda czy inną drogą, bo kto ma papiery w porządku może iść którędy zechce. Spostrzegłem że byłem dla nich niewygodny.

Wtedy zauważyłem, że w jednym kącie mieli wielu więźniów, którzy na dany im znak odeszli, podczas gdy uzbrojeni rozmawiali ze mną. W końcu przywódca
powiedział, że mnie zabiorą do Puigcerda i zaprowadzą do gubernatora. Powiedziałem im, że nie mam powodu bać się gubernatora, a raczej oni powinni się go obawiać, gdyż zatrzymali kogoś, kto podróżuje zgodnie z prawem. Wyruszyli do Puigcerda idąc w szeregu. Szli prędko, a ja powoli. Widząc że się mną nie interesują pomyślałem: „Gdyby oni chcieli mnie zabrać umieściliby mnie na początku lub w środku szeregu, a zostawili mnie na końcu" — oznacza to, że mogę uciec. I rzeczywiście, nic nie mówiąc odwróciłem się i skierowałem się w stronę Francji. Kiedy przeszedłem kilka kroków, odwrócił się ten, który mnie pierwszy zatrzymał, a widząc, że odchodzę zaczął mnie wołać i podbiegł do mnie. Powiedział mi cicho: „Proszę nie mówić o tym nikomu". Odpowiedziałem: „Idźcie panowie z Bogiem".

O, jak bardzo powinienem dziękować Bogu, który uwolnił mnie i tamtych uwięzionych ludzi! Dla większej chwały Bożej muszę powiedzieć, że parę dni wcześniej umówiłem się z młodym kapłanem, z którym miałem udać się do Rzymu. Nadszedł umówiony dzień, a on nie pojawił się i zawiadomił mnie, abym nie czekał, bo nie może ze mną pójść. W związku z tym wyruszyłem sam i przydarzyło mi się to co opisałem. On wyruszył kilka dni później gdy przechodził przez to samo miejsce, złapali go ci sami bandyci. Zrabowali mu wszystkie pieniądze, które miał przy sobie i żeby go dokładnie zrewidować kazali mu się rozebrać i zerwali mu nawet koszulę. Sam mi o tym opowiedział, kiedy tylko spotkaliśmy się w porcie w Marsylii. Jak bardzo muszę dziękować Bogu! Bądź pochwalony, Ojcze mój, za Twoją Opatrzność i opiekę, którą zawsze i wszędzie mnie otaczałeś" (Aut 120-125).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line