Powołania

Dzień 3 - Trzęsienie ziemi

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Był rok 1852. Pod koniec kwietnia opuściłem Santiago na Kubie, udając się z dwoma księżmi do miasta Manzanillo; pozostali prowadzili misje w innych miejscach. W Manzanillo zacząłem misje w maju; wygłaszałem co dzień bardzo wiele kazań. Nie wiem jakim sposobem, w trakcie homilii wyrwało mi się z ust, iż niebawem nadejdą wielkie trzęsienia ziemi. Z Manzanillo udaliśmy się do parafii San Fructuoso, a wszędzie robiliśmy to samo: spowiadaliśmy, wygłaszaliśmy kazania, bierzmowaliśmy i udzielaliśmy ślubu. Było tak aż do 20 sierpnia, kiedy to o dziesiątej rano, w kaplicy Matki Bożej Bolesnej poczułem, że nadchodzi trzęsienie ziemi, które powtarzało się co dzień.

Straszliwe były spustoszenia, jakie trzęsienia ziemi spowodowały na Kubie; ludzie się wystraszyli. Pozostawiłem prowadzenie misji i ruszyłem do Santiago. Przeraziłem się ujrzawszy na ulicach tyle rumowisk. Katedra rozpadła się zupełnie, a dla przedstawienia wstrząsów, jakie ucierpiała owa wielka świątynia, powiem tylko, że po obu stronach fasady znajdują się tam wieże — jedna z zegarem, a druga z dzwonami. Wieże są czworokątne, a na każdym rogu widnieje ozdobna donica. Podczas wstrząsów jedna z tych donic z wieży z zegarem oberwała się i wpadła przez jedno z okien do dzwonnicy. Wyobraźmy sobie, jak wielki łuk musiała wykonać ta donica, aby wpaść przez to okno. Pałac legł w ruinie, to samo mniej więcej można powiedzieć o pozostałych kościołach. Dlatego też na placach ustawiono kaplice, w których odprawiano Msze, udzielano sakramentów i wygłaszano kazania. Wszystkie domy były mniej lub bardziej zniszczone.

Kto nie doświadczył wielkich trzęsień ziemi, nie może mieć o nich wyobrażenia, ponieważ nie polegają one jedynie na kołysaniu się czy falowaniu podłoża i na tym, że widzimy, jak sprzęty przesuwają się z miejsca na miejsce w mieszkaniu. Gdyby tylko to się działo, ci co pływają po morzach, mogliby powiedzieć, że podobne rzeczy widzieli na statku; ale w trzęsieniu ziemi jest coś więcej.

Widzimy więc, jak konie i pozostałe czworonogi, które jako pierwsze przeczuwają to zjawisko, stają w miejscu, niczym nieruchomy stół; nie mogą się ruszyć, choćby nie wiem jak smagać je biczem czy spinać ostrogami; następnie widzimy ptactwo, na przykład kury, indyki, gołębie, najróżniejsze papużki itp., które zaczynają wrzeszczeć, skrzeczeć, świstać i trzepotać skrzydłami; a później słychać podziemny grzmot i niebawem widzimy, jak wszystko się porusza, i słyszymy skrzypienie drewna, drzwi, ścian, i widzimy spadające kawały budynku; lecz, co więcej, temu wszystkiemu towarzyszy iskra elektryczna.

Ponadto każdy odczuwa to w sobie i widzimy, jak wszyscy, ale to wszyscy ludzie, kiedy przychodzi grom, krzyczą strasznym, przerażonym głosem: Litości! - po czym, wiedzeni instynktem samozachowawczym, wybiegają na podwórko, plac lub ulicę, ponieważ nikt nie czuje się bezpieczny we własnym domu; po biegu stają, cichną, patrzą na siebie błędnym wzrokiem, a oczy zasnuwają im się łzami; nie da się wyjaśnić tego, co się dzieje.

Pośród tych przerażających rzeczy widzieliśmy w Santiago pewną rzecz pocieszającą i zadziwiającą, to jest, że wszyscy chorzy z własnych domów i ze szpitali miejskich i wojskowych, zawinąwszy się szczelnie w pledy, wstali z łóżek i wyszli z budynków, mówiąc, że już są zdrowi i że za nic nie wrócą do łóżka.

Mnóstwo było ruin, lecz niewiele osobistych nieszczęść. Bardzo wielu ludzi opowiadało o cudownym miłosierdziu Bożym, bowiem, ucierpiawszy zapadnięcie się swoich domów, cudem wyszli bez jakiegokolwiek szwanku.

Trzęsienia ziemi powtarzały się od 20 sierpnia do końca grudnia, z paroma krótkimi przerwami; natomiast zdarzyło się, że w ciągu jednego dnia ziemia trzęsła się pięciokrotnie. Odprawialiśmy modły błagalne. Wszyscy kanonicy i kapłani udawali się z procesją do topolowego zagajnika nad morzem, gdzie została wzniesiona kaplica z desek oraz wielki namiot; tam rano zbierali się przedstawiciele władzy oraz pozostali ludzie z miasta" (Aut 528-534).

CDN

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line