Powołania

Dzień 13 - Pieszo i bez pieniędzy

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Niczego nie posiadałem, niczego nie chciałem i wszystkiego się wyrzekłem. Zadowoliłem się ubraniem, jakie miałem na sobie i pożywieniem, jakie mi dawano. W jednym węzełku nosiłem wszystko, co miałem. Mój bagaż składał się z brewiarza na cały rok, notatnika z kazaniami, pary skarpetek i koszuli na zmianę. Nic więcej.

Pieniędzy nigdy nie nosiłem ani nie pragnąłem. Pewnego razu ogromnie się przeraziłem. Włożyłem rękę do kieszeni kurtki i wydawało mi się, że znalazłem monetę. Przestraszyłem się, wyjąłem ją i spojrzałem, i z wielką ulgą zobaczyłem, że nie była to moneta, lecz medalik, który dość dawno dostałem. Tak bardzo bałem się pieniędzy.

Pewnego razu szedłem pieszo z Vich, aby poprowadzić ćwiczenia duchowe dla pewnych kapłanów. Było to pod koniec lipca i było bardzo gorąco. Byłem głodny i spragniony, a kiedy przechodziłem obok gospody, właścicielka zawołała mnie, abym przyszedł zjeść i napić się. Powiedziałem, że nie mam ani grosza, aby zapłacić. Odpowiedziała mi, żebym jadł i pił tyle ile mi potrzeba, bo bardzo chętnie mnie poczęstuje, co też przyjąłem.

Pewnego razu szedłem do Barcelony i o dwunastej w południe przechodziłem obok gospody i pewien biedak ulitował się nade mną, kazał mi wejść do gospody i zamówił dla mnie talerz fasoli, za który zapłacił. Tak dobrze się najadłem, że dotarłem do Barcelony tego samego popołudnia.

Innym razem wracałem z misji, niczego nie jedząc przez cały dzień. Chodziłem zawsze najbardziej stromymi drogami, przechodziłem przez rzeki i dość duże potoki, a prawdę mówiąc przechodzenie rzek w bród było dla mnie bardziej uciążliwe aniżeli brak jedzenia, choć i w tym Pan mi dopomagał.

Pewnego razu, kiedy musiałem przejść przez dość wezbraną rzekę, już miałem zdejmować buty, kiedy podszedł nieznajomy chłopczyk, który rzekł do mnie: „Proszę nie zdejmować butów, ja przeniosę księdza. — Ty mnie przeniesiesz? Jesteś bardzo mały, nawet mnie nie utrzymasz na plecach... Zobaczy ksiądz. — odpowiedział mi — że przeniosę". Rzeczywiście doskonale mnie przeniósł i nie zamoczył.

Po drugiej stronie Manresy jest potok, który miał tak wezbrane wody, że zalane zostały wszystkie kamienie przejścia. Aby nie zdejmować obuwia, postanowiłem skakać po kamieniach przejścia, mocno uderzając je stopą. Pod wpływem uderzenia, woda rozstępowała się i w ten sposób skacząc po kamieniach przeszedłem bez zamoczenia się (Aut 359-369).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line