Powołania

Dzień 17 - Spalone hotele

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

Ciąg dalszy wczorajszej historii o krwawym zamachu w Holguin:

"Kiedy ozdrowiałem, udałem się do kościoła, aby podziękować Bogu. Udzieliłem sakramentu bierzmowania wszystkim, którzy tego oczekiwali, a następnie udałem się do miasta Santiago de Cuba, udzielając bierzmowania we wszystkich napotkanych po drodze parafiach. Zanocowaliśmy w hotelu zwanym Santo Domingo, a wrogowie, sądząc, że zatrzymamy się w innym, noszącym nazwę Altagracia - podpalili go w nocy".

(Spalili również hotel Santo Domingo, kiedy o. Klaret już ją opuścił. Dowiedział się tego ze słów Maryi podczas modlitwy: „Patrzyłem w obraz Najświętszej Maryi, a Ona rzekła mi: «Twoi wrogowie spalili ten dom [Santo Domingo]; spalili również dom Altagracia, i tak będą palić domy, w których dostaniesz gościnę. Odejdź, Antoni»).

"Następnego wieczora przybyliśmy do Santiago. Całe miasto wyległo nas witać, z oznakami wielkiej radości, kiedy mnie ujrzano, ponieważ sądzono, że nie żyję.

Wskutek zranienia twarzy doznałem znacznego jej zniekształcenia, a mój głos stał się niezbyt wyraźny, źle artykułowałem słowa. Przez to po powrocie do Santiago, nie mogłem wygłaszać kazań. Jednak po upływie kilku miesięcy podjąłem już swoje dawne zajęcia, a w Wielki Post rozpocząłem misje w kościele św. Franciszka, na Kubie. Misja trwała już kilka dni, kiedy to 18 marca 1857 r. otrzymałem nakaz królewski wzywający mnie do Madrytu, zmarł bowiem arcybiskup Toledo, spowiednik królowej, a ona w jego miejsce wybrała mnie.

20 marca udałem się do Hawany. Tam wsiadłem na pokład parowca płynącego do Kadyksu. Wszyscy przyszli do portu, aby mnie pożegnać, okazując ogromny smutek i ubolewanie.

Podczas rejsu groziły nam wielkie niebezpieczeństwa (raz był to przeciek wody na statku, którego nikt nie potrafił zlokalizować, a potem statek ugrzązł na mieliźnie, na rafach Cayo Sal).

Ku naszemu zmartwieniu, kiedy odpowiedzieliśmy na wiwat armatni, jaki wystrzelono dla nas w mieście Fayal, zginęli dwaj artylerzyści. Wszyscy zeszliśmy na ląd i odprawiliśmy modlitwy za nich (na statku było 200 członków załogi) (Aut 586-590).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line