Powołania

Dzień 19 - Staruszkowie

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

Pamiętam, że podczas wojny o niepodległość, która trwała w latach 1808-1814, mieszkańcy Sallent, gdzie mieszkałem, ogromnie bali się Francuzów i nie bez przyczyny, gdyż Francuzi podpalili miasto Manresę niedaleko Sallent (trzy godziny jazdy konnej). Wszyscy uciekali na wieść, że zbliża się wojsko francuskie. Podczas pierwszych ucieczek pamiętam, że byłem niesiony na ramionach, lecz później, kiedy miałem cztery lub pięć lat szedłem piechotą trzymając za rękę dziadka Jana, który miał wówczas 74 lata. Ponieważ było to nocą, dziadek słabo widział, więc ostrzegałem go przed upadkiem z tak wielką cierpliwością i serdecznością, że ten biedny starzec był spokojny widząc, że go nie zostawię, ani nie ucieknę z pozostałymi braćmi i kuzynami, którzy zostawili nas w tyle. Zawsze otaczałem go miłością aż do śmierci. Nie tylko jego kochałem, ale również wszystkich ludzi starych i schorowanych.

Nie mogłem znieść, aby ktokolwiek żartował sobie z nich, tak jak lubią to robić chłopcy.

Oprócz tego pamiętam, że kiedy byłem w kościele i przychodził jakiś starszy człowiek, podczas gdy ja siedziałem w ławce, wtedy wstawałem i chętnie ustępowałem mu miejsca. Na ulicy zawsze pozdrawiałem staruszków, a kiedy miałem szczęście porozmawiać ze starszą osobą, sprawiało mi to ogromną radość. Niech Bóg zechce abym umiał skorzystać z tamtych rad, które dawali mi starsi ludzie... (Aut 19-20).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line