Powołania

Dzień 20 - Spowiednik królowej

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Dnia 26 maja przybyliśmy do Madrytu. Stawiłem się przed Jej Królewską Mością - Izabelą II. Zakomunikowano mi królewski nakaz mianujący mnie jej spowiednikiem.

Po kilku dniach powiedziała mi, że mam uczyć religii najstarszą jej córkę - również Izabelę; miała ona wówczas około pięciu lat. Cały czas uczyłem ją katechizmu, a kiedy miała lat dziesięć, przyjęła pierwszą Komunię. Spowiadała się przede mną, od chwili gdy ukończyła siedem lat.

Królowa, poza modlitwami, zajmowaniem się sprawami państwowymi i dawaniem codziennie audiencji wielu osobom, zajmuje się pracami ręcznymi. Maluje obrazy, wyszywa itd. Najbardziej regularnie zajmuje się właśnie wyszywaniem. Ozdobiła poduszeczkę na mój klęcznik. Jest bardzo ładna, z pięknymi kwiatami. Czasami także robi kapy na drutach.

Córka Izabela, poza codziennymi modlitwami i lekturą pobożnych ksiąg, spędza mnóstwo czasu na odrabianiu zadanych lekcji. W chwilach odpoczynku zajmują ją zabawy chłopięce, a nie dziewczęce. Otóż przez pięć lat, przez które się nią zajmuję i to niezwykle często, nigdy nie widziałem u niej jakiejś zabawki dla dziewczynek, a zawsze dla chłopców. Jej ulubionymi zabawkami są spiczasty kapelusz i szpada.

Co do mnie, to nie mogę się przystosować do życia w Madrycie. Konieczność życia na dworze i bezustannego przebywania w pałacu jest dla mnie wieczną torturą.

Wielokrotnie prosiłem królową, aby pozwoliła mi się oddalić z Madrytu i z królewskiego dworu, ale spełnienia tej jedynej prośby nie mogłem uzyskać...

Naprawdę, chciałem jedynie odejść z królewskiego dworu. Ktoś powie: Ale przecież otrzymałeś dwa wielkie krzyże. Tak, ale jak to się stało? Powiedziano mi, że muszę mieć jakiś medal i tytuł, skoro mam się udać jako biskup na Kubę. (Klaret tak bardzo chciał się wyrzec tego odznaczenia, że uciekł z Madrytu zanim królowa zdążyła go udekorować. W końcu pozwolono mu, aby udekorował się sam). Opierałem się jak mogłem, ale nie udało mi się wymknąć... Tak więc dostałem Wielki Krzyż Izabeli Katolickiej.

Nie prosiłem też ani nie pragnąłem drugiego odznaczenia - Krzyża Karola III. Otrzymałem go wbrew mojej woli: wezwano mnie do pałacu, a kiedy tylko tam się znalazłem, król z królową wyszli z pokoju, ponieważ już mnie oczekiwali, i wtedy, niczego mi nie mówiąc, oboje naraz nałożyli mi krzyż ze wstęgą. Nie odezwałem się ani słowem i odczuwałem wielką przykrość. Później jednak, kiedy pewnego dnia spotkałem się z królową, powiedziałem jej, że powinienem podziękować za dobrą wiarę, z jaką udekorowali mnie Krzyżem Karola III, ale że mnie sprawiło to wielki ból i przykrość. A na dowód tego smutku przez dłuższy czas nie nosiłem żadnego z tych odznaczeń, czyniłem to dopiero znacznie później. Nadal jednak zakładam je tylko w dni, kiedy obowiązuje ścisła etykieta" (Aut 614-633).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line