Powołania

Dzień 26 - Trudny czas Soboru Watykańskiego I

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Przybyliśmy do Rzymu 2 kwietnia 1869 roku. Rozmawiałem z Ojcem Świętym Piusem IX długo, bardzo uprzejmie i pocieszająco; powtarzał mi: mój drogi, znam kłamstwa i niegodziwości, jakie na ciebie rzucano, czytałem je. Odpowiedziałem: Ojcze Święty, uczeń nie może być bardziej szanowany od mistrza, ani sługa od swojego pana. Usłyszawszy te słowa i widząc mój pokój, Papież okazał radość, jakiej doznało jego serce.

Tutejszy klimat rzymski nie odpowiada mi. Byłem tu trzykrotnie; za pierwszym razem zachorowałem, za drugim nie czułem się dobrze przez całe trzy tygodnie pobytu; za trzecim zaś bardzo cierpiałem.

Teraz jestem bardzo zajęty przygotowaniami do Soboru. Ponieważ byłem w tylu miejscach, wszyscy mnie o coś pytają... Mam nadzieję, że Sobór będzie latarnią morską, wskazującą zbawczy port pośród sztormu i zawieruchy, która jeszcze bardziej rozprzestrzeni się i przybierze na sile...

Bardzo pragnę śmierci. Wydaje mi się, że spełniłem swoją misję. W Rzymie i Paryżu głosiłem Słowo Boże słowem i na piśmie.

8 grudnia 1869. Święty Sobór rozpoczął się i doskonale się rozwija, Bogu dzięki. Sesje odbywają się w przystosowanej do tego kaplicy. Ławki ustawione są jak w amfiteatrze. Zbieramy się także w sali synodalnej pałacu, w obecności Papieża. Ponadto my, biskupi hiszpańscy, spotykamy się aby rozpatrywać sprawy naszego kraju.

Na Soborze zajmujemy miejsca wedle starszeństwa posługi. Ja mam numer 40. Znajduję się wśród starców.

29 maja miałem coś jakby objawy apopleksji. Były dwie przyczyny tego doświadczenia: pierwsza to niezwykły upał, a druga to sprawy tutaj poruszane. Kiedy słuchałem nonsensów albo wręcz bluźnierstw i herezji, jakie mówiono, ogarnęło mnie takie zgorszenie i żarliwość, że krew uderzyła mi do głowy, co spowodowało zmianę w mózgu. Nie mogłem zatrzymać śliny w ustach i spływała ona szczególnie w miejscu, gdzie mam bliznę po ranie zadanej mi na Kubie; ponadto ogromnie zdrętwiał mi język. Zastosowano różne leki i poczułem sporą ulgę.

W trakcie Soboru, wobec wszystkich kardynałów, patriarchów i biskupów, powiedziałem z mównicy, że jestem gotów przelać własną krew i oddać życie za Papieża i Kościół. Moje słowa wywołały wielkie wrażenie. Pewien angielski arcybiskup przyszedł zobaczyć się ze mną i powiedział mi: można by powiedzieć, że biskupi hiszpańscy są gwardią cesarską Papieża.

Moje zdrowie szwankuje, ale jestem poddany woli Boga, całkowicie zawierzam się w Jego najświętsze ręce" (Aut s. 400-403).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line