Powołania

Dzień 30 - Spotkamy się w wieczności

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"W pierwszych dniach października 1870 roku o. Klaret poczuł, że chwytają go nerwobóle. W nocy z 4 na 5 października bóle tak się nasiliły, że nie dały spocząć ani jemu, ani czuwającemu przy nim klaretynowi. Rano nie mógł niczego jeść. Ósmego dnia stan był jeszcze poważniejszy. Ponieważ zdawał sobie sprawę, jak ciężko jest chory, poprosił o udzielenie mu sakramentów świętych. Otrzymał ostatnie namaszczenie z rąk o. Xifré, Przełożonego Generalnego Zgromadzenia Klaretynów. Choroba miała zmienny przebieg, tak że pięciokrotnie polecano jego duszę Bogu.

Kiedy przeczuwał, że nadchodzi już ostatni moment odejścia z tego świata, żegnał się znakiem krzyża, całował go i odmawiał akty strzeliste. O godzinie 9.45, z krzyżem w dłoniach, oddał ducha Bogu.

Jego pokój zmienił się w kaplicę, ponieważ cały czas przy jego zwłokach modlili się zakonnicy. Następnego dnia przeniesiono ciało do kościoła, gdzie było wystawione publicznie przez trzy dni. Spostrzeżono, że w ciągu tych dni ciało nie uległo zesztywnieniu, nawet kiedy wkładano je do trumny.

O. Antoni Maria Klaret został pochowany na przyklasztornym cmentarzu, ponieważ władze nie zgodziły się na złożenie trumny w krypcie kościoła.

Pogrzeby biskupów odprawiane są uroczyście, z orkiestrą wojskową. Za trumną z ciałem arcybiskupa Klareta szli w kondukcie tylko trzej skromni misjonarze hiszpańscy i trzej francuscy kapłani. Na płycie nagrobnej umieszczono następujący napis (ostatnie słowa św. Grzegorza VII):

Ukochałem sprawiedliwość, odrzuciłem bezprawie, dlatego umieram na wygnaniu.

(Aut, s. 416-418).

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line