Powołania

Dzień 6 - Genialny konstruktor

Z Autobiografii św. Antoniego Marii Klareta:

"Ze wszystkiego, czego się uczyłem i czym zajmowałem się w życiu — najlepiej znałem się na produkcji tkanin. W domu, w którym pracowałem były sprowadzane katalogi próbek, wydawane co roku w Paryżu i Londynie, aby na bieżąco zapoznawać się z postępem w tej dziedzinie. Bóg dał mi taką umiejętność, że wystarczyło, abym dokładnie się przyjrzał jakiejkolwiek próbce i od razu mogłem narysować projekt warsztatu tkackiego z całym wyposażeniem, na którym można tkać dokładnie ten sam wzór, a nawet go ulepszyć w zależności od upodobania.

Na początku przychodziło mi to z trudem, ale przykładałem się we dnie i w nocy, w dzień pracy jak i świąteczny (w tym co dozwolone, jak uczenie się, pisanie, rysowanie), tak że wiele skorzystałem. Obym tak wtedy przykładał się do praktykowania cnót, jakże innym byłbym człowiekiem! Kiedy po dłuższym zastanowieniu udało mi się trafnie przeanalizować próbkę, odczuwałem wielką radość, satysfakcję i chodziłem po domu nie posiadając się ze szczęścia. Tego wszystkiego nauczyłem się bez nauczyciela, a nawet, ukrywano przede mną sposób analizy i imitacji próbek, zamiast mnie tego nauczyć.

Pewnego dnia zapytałem kierownika fabryki, czy próbkę, którą mieliśmy w rękach należało zrobić w taki a taki sposób. Wziął ołówek i narysował jak należało ustawić warsztat tkacki. Nie powiedziałem mu, co o tym myślę, jedynie zapytałem czy nie ma nic przeciwko temu, abym to przeanalizował. Za parę dni przedstawiłem mu rysunek urządzeń przygotowanych do produkcji, owej tkaniny, wskazując jednocześnie, że układ krosien, które on naszkicował nie wyprodukowałyby tej tkaniny, lecz inną i pokazałem jaką. Kierownik bardzo się zmieszał i zdumiał widząc moje rysunki, słuchając moich wywodów i wyjaśnień.

Odtąd bardzo mnie cenił. W dni świąteczne zapraszał mnie na spacer ze swoimi dziećmi i rzeczywiście przyjaźń z nim wiele mi dała, gdyż był to człowiek z zasadami, nie tylko wykształcony, ale dobry mąż i ojciec rodziny, dobry chrześcijanin, realista pod względem zasad i przekonań. Bardzo przydały mu się jego pouczenia, ponieważ byłem wychowany w małym i bardzo tradycyjnym miasteczku, jakim było Sallent.

Jeżeli chodzi o produkcję tkanin, nie tylko nauczyłem się analizować próbki, jak już powiedziałem, ale osiągnąłem dużą zręczność w ustawianiu warsztatu tkackiego. Dlatego niektórzy pracownicy prosili mnie, abym im ustawiał warsztat, ponieważ im się to nie udawało. Starałem się ich zadowolić i dlatego szanowali mnie i bardzo cenili.

Rozeszła się po Barcelonie wieść o zręczności w tkaniu, jaką dał mi Pan. Z tego względu pewni panowie zwrócili się do mojego ojca z propozycją, abym wszedł z nimi do spółki i otworzylibyśmy własną fabrykę. Ten pomysł bardzo spodobał się ojcu, gdyż sprzyjałoby to rozwojowi fabryki, którą już posiadał. Rozmawiał ze mną i przedstawił mi korzyści oraz czekającą na mnie fortunę.

Jakże niezbadane są wyroki Boże!... Kiedy tak bardzo podobało mi się tkanie i robiłem w tej dziedzinie postępy, o których mówiłem, nie mogłem się zdecydować. Wewnętrznie odczuwałem wstręt do angażowania się na stałe i umożliwienia ojcu robienia interesów. Powiedziałem mu, że jeszcze nie czas, że jestem zbyt młody i pracownicy nie będą mnie słuchać. Odpowiedział mi, abym się tym nie martwił, gdyż kto inny mógłby kierować pracownikami, a ja zajmowałbym się kierowaniem produkcji. Dalej wymawiałem się, mówiąc że zastanowię się, gdyż na razie nie czuję się do tego skłonny. Było to opatrznościowe, gdyż nigdy dotąd nie sprzeciwiałem się postanowieniom ojca. Wtedy po raz pierwszy nie spełniłem jego woli, a to dlatego, że wola Boża była inna. Bóg chciał, abym był duchownym a nie fabrykantem, chociaż wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem ani nie myślałem.

W tym okresie spełniły się w moim życiu słowa Ewangelii o tym jak ciernie zagłuszyły dobre ziarno. Byłem tak zajęty ciągłym myśleniem o maszynach, warsztatach tkackich i ich ustawianiu, że nie mogłem myśleć o niczym innym. O, Boże mój, jak wielką okazałeś mi cierpliwość! O, Maryjo, nawet o Tobie czasami zapominałem! Litości, Matko moja!" (Aut 58-65).

 

©2018 Misjonarze Klaretyni Prowincja Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zadaj pytanie on-line